Jagiellonia Białystok to klub, który w 2024 roku napisał jedną z najpiękniejszych i najbardziej niespodziewanych historii we współczesnym polskim futbolu, zdobywając swoje pierwsze, historyczne mistrzostwo kraju. Przez lata „Jaga” uchodziła za solidny zespół, który potrafił włączyć się do walki o medale, jednak to pod wodzą młodego trenera Adriana Siemieńca dokonała rzeczy z pozoru niemożliwej. Szkoleniowiec przejął drużynę w trudnym momencie, broniącą się przed spadkiem, i w niespełna rok odmienił ją nie do poznania. Białostoczanie zdominowali rozgrywki Ekstraklasy, wyprzedzając w pasjonującym wyścigu krajowych gigantów, takich jak Lech Poznań, Legia Warszawa czy Raków Częstochowa, czym zapewnili sobie historyczny triumf i awans do eliminacji Ligi Mistrzów.
Kluczem do tego niespodziewanego sukcesu była niezwykle odważna, ofensywna i widowiskowa gra, która stała się wizytówką zespołu Siemieńca. Drużyna strzelała najwięcej goli w lidze, a liderzy tacy jak Jesús Imaz czy Taras Romanczuk wznieśli się na wyżyny swoich umiejętności. Mistrzostwo wywalczone przez Jagiellonię Białystok zszokowało piłkarską Polskę, ponieważ przed sezonem nikt nie stawiał klubu z Podlasia w roli faworyta do tytułu. Sukces ten udowodnił, że precyzyjna wizja taktyczna, zaufanie do młodego trenera oraz świetna chemia w szatni potrafią przełamać finansową i organizacyjną dominację tradycyjnych potęg Ekstraklasy.
Przeciwnicy Jagiellonii Białystok w Lidze Europy 2026/27
Losowanie fazy ligowej Ligi Europy 2026/27 dało Jagiellonii Białystok terminarz, w którym nie brakuje ani wielkich nazwisk, ani rywali w zasięgu. Białostoczanie zagrają z ośmioma różnymi przeciwnikami – bez rewanżów – między 16 września a 28 stycznia, a losowanie z trzeciego koszyka sprawiło, że drabinka wygląda na jedną z bardziej wyrównanych spośród wszystkich uczestników rozgrywek. To pierwszy w historii klubu występ w fazie ligowej Ligi Europy, więc sam udział jest już sukcesem – pytanie tylko, ile punktów uda się z niego wycisnąć.
Pireus na dzień dobry
Sezon europejski Jagiellonia otworzy 16 września wyjazdem do Grecji, gdzie na stadionie Georgios Karaiskakis zmierzy się z Olympiakosem. To klub z jednym z najbogatszych historii pucharowych w tej części Europy i regularny uczestnik fazy grupowej czy to Ligi Mistrzów, czy Ligi Europy. Dla Adriana Siemieńca i jego zawodników to od razu najwyższa poprzeczka – ale też mecz bez presji wyniku, bo mało kto oczekuje punktów w Pireusie już w pierwszej kolejce.
Trzy tygodnie później, 15 października, Jagiellonia rozegra swój historyczny pierwszy domowy mecz w fazie ligowej – przeciwko Ararat-Armenia. To zdecydowanie najsłabszy budżetowo rywal w grupie ośmiu przeciwników i mecz, w którym Białystok powinien być wyraźnym faworytem. Właśnie tu, a nie w starciach z europejskimi markami, może zapaść pierwszy wyrok o realności awansu.
Anderlecht i Lewski – dwa zupełnie różne testy
Tydzień później, 22 października, do Białegostoku przyjeżdża RSC Anderlecht – klub z ogromną tradycją, wielokrotny uczestnik europejskich pucharów, choć w ostatnich sezonach niekoniecznie błyszczący formą. To mecz, w którym gospodarze mogą realnie liczyć na coś więcej niż honorowy udział, zwłaszcza grając przed własną publicznością.
Kolejowe starcie – 5 listopada na wyjeździe w Bułgarii z Lewskim Sofia – to być może najbardziej wyrównany pojedynek całej fazy ligowej. Bułgarski mistrz nie ma budżetu porównywalnego z zachodnioeuropejskimi klubami z drabinki Jagiellonii, więc to spotkanie, w którym oba zespoły będą traktować siebie jako bezpośredniego rywala w tabeli.
Trzy mecze, które zdecydują o wszystkim: Anglia i Francja
Najbardziej wymagający fragment kalendarza przypada na przełom listopada i grudnia. 26 listopada Jagiellonia podejmie u siebie Crystal Palace – triumfatora Ligi Konferencji 2026 i debiutanta w Lidze Europy, drużynę z Premier League, co samo w sobie jest wydarzeniem dla kibiców w Białymstoku. Później, 10 grudnia, przyjdzie kolej na wyjazd do Anglii – tym razem do Sunderlandu, kolejnego angielskiego beniaminka europejskich pucharów, grającego jednak przed bardzo głośną publicznością na Stadium of Light.
Pomiędzy tymi dwoma starciami z angielskimi klubami Jagiellonia zmierzy się jeszcze u siebie z Olympique Lyon – francuskim klubem, który nie zdołał zakwalifikować się do Ligi Mistrzów, ale wciąż dysponuje kadrą i tradycją zdecydowanie ponadprzeciętną w tych rozgrywkach. To najprawdopodobniej najtrudniejszy rywal w całym cyklu i mecz, w którym nawet remis byłby sporym osiągnięciem.
Czeski finał sezonu
Fazę ligową Jagiellonia zamknie 28 stycznia wyjazdem do Czech, gdzie zmierzy się z Viktorią Pilzno – wielokrotnym mistrzem kraju i stałym bywalcem europejskich pucharów. To spotkanie, którego znaczenie może się okazać kluczowe – jeśli walka o awans przeciągnie się do ostatniej kolejki, właśnie w Pilźnie może zapaść ostateczny werdykt.
Ile punktów wystarczy?
System fazy ligowej premiuje regularność bardziej niż pojedyncze wyniki – do baraży o 1/8 finału awansuje 24 najlepsze zespoły z 36, a bezpośrednio do 1/8 finału trafia najlepsza ósemka. Patrząc na skład rywali Jagiellonii, realny scenariusz to walka o miejsce w strefie play-off, co przy tym układzie sił oznacza pogoń za około 8–10 punktami. Kluczem będą komplet punktów z Ararat-Armenia oraz coś więcej niż nic z Lewskim Sofia i Anderlechtem – reszta może być bonusem, nie koniecznością.
Niezależnie od ostatecznego wyniku, sam fakt gry w fazie ligowej to dla Jagiellonii krok, jakiego klub jeszcze nie zaliczył w swojej historii. Cztery mecze w Białymstoku z Ararat-Armenia, Anderlechtem, Crystal Palace i Olympique Lyon to też frekwencyjne i marketingowe wydarzenie dla całego miasta – niezależnie od tego, ile punktów uda się ostatecznie zdobyć.
Jak mocni na tle Jagiellonii są poszczególni rywale i jakie są jej szanse w każdym z ośmiu spotkań? Prawdopodobieństwo wyliczone przez model Euroranking na podstawie Elo – znajduje się w tabeli poniżej.